VII Niedziela Wielkanocna, Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, Rok B

VII Niedziela Wielkanocna, Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, Rok B

opublikowano w: Lectio Divina | 0

Mk 16, 15-20

 

Jezus, ukazawszy się Jedenastu, powiedział do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Te zaś znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, a ci odzyskają zdrowie”. Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdzał naukę znakami, które jej towarzyszyły.

 

Dobrze jest przebywać z Panem. Trwać przy Jego boku, słuchać Jego nauki, napełniać się tą zdumiewającą radością, że On naprawdę żyje i jest z nami. Z pewnością taki piękny czas przeżywali uczniowie, którym po Swym Zmartwychwstaniu Pan towarzyszył przez czterdzieści dni. Ta liczna jest w Piśmie Świętym zawsze ważnym symbolem, gdyż odwołuje od czasu wędrówki Izraelitów przez pustynię, podczas której byli oni przygotowywani do wejścia do Ziemi Obiecanej. Ów symbol mówi o wypełnieniu, ostatecznym rozstrzygnięciu, czasie, który oczyszcza i usposabia do spotkania z Bogiem i przyjęcia Jego darów.

Gdy nadchodzi chwila Wniebowstąpienia Jezusa, ten czas się rzeczywiście wypełnia. Uczniowie stają wobec perspektywy braku fizycznej, namacalnej obecności ich Pana obok nich. Otrzymują jednak wskazania, które mają ich podciągnąć do wcielania w życie tego wszystkiego, co usłyszeli od Nauczyciela.

Obecność Jezusa w Jego Kościele jest już innego rodzaju niż ta, której doświadczyli Apostołowie. Pan żyje teraz w Swoim Kościele, w Słowie, w Sakramentach, w których udziela się nam jako widzialny znak niewidzialnej łaski. Wciąż kieruje do nas to samo wezwanie, które wypowiedział do uczniów w dniu Swego powrotu do Ojca: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Co to dla nas oznacza? Czy Pan wzywa każdego do dzieła ściśle misyjnego? I tak i nie. Jeśli misje rozumiemy jedynie w kontekście wyjazdu do krajów, gdzie Ewangelia jeszcze nie była głoszona lub nie jest ugruntowana, to z pewnością nie każdy otrzymał takie powołanie.

Jeśli jednak zrozumiemy, że cały Kościół jest ze swej natury misyjny, to jasne stanie się dla nas, iż zadanie głoszenia jest powierzone każdemu z jego członków. Przepowiadanie Dobrej Nowiny jest centralną rzeczywistością życia wiary. Tylko bowiem wiara przekazywana dalej ma zdolność powiększania się i umacniania w nas samych. Jeśli zachowamy ją tylko dla siebie, uznamy za sprawę prywatną, to nie możemy oczekiwać, że kiedykolwiek odkryjemy jej prawdziwe bogactwo.

Wiara jest kryterium naszej przynależności do Boga, a jej brak – ostatecznym rozminięciem się z Nim. Życie jej wskazaniami przynosi zupełnie nową jakość. Pozwala być już teraz nowym stworzeniem, które osiągnie swoją pełnię w życiu przyszłym. Istniejąc w tym świecie realizuje ono już w doczesności jego wieczne przeznaczenie i staje się przez to objawieniem samego Boga.

Z pewnością spektakularne cuda są udziałem tych, którzy idą autentycznie za Panem, ale trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że i codzienne przeciwności pokonywane bez rozgłosu, zewnętrzne i wewnętrzne zmagania ze słabością tak swoją jak i innych, są również epifanią Bożej mocy, działającej w nas i głoszeniem Dobrej Nowiny o Chrystusowym zwycięstwie nad złem i śmiercią.

W jakimś sensie musimy Jezusowi „pozwolić” wstąpić do Ojca, pozwolić Mu odejść. On bowiem tak naprawdę nas nie opuszcza, ale idzie, by posłać do naszych serc Ducha Świętego, który będzie prowadził Jego Kościół do końca czasów. Tak też i w naszym życiu wiary nie możemy pozostawać w miejscu, zawłaszczać sobie dóbr duchowych i tworzyć hermetyczny świat, o którego nikt nie ma dostępu. Musimy czasem zrezygnować z jednego dobra, na rzecz drugiego – większego; nie bać się w pewnych momentach pozwolić odejść pociechom i odczuwalnej Bożej obecności. To normalna droga ku Bogu, którą powinno zawsze charakteryzować pełne zaufanie Jego prowadzeniu. On bowiem zawsze posyła nam Swego Ducha, który nas poucza, umacnia i pociesza. Z Nim jesteśmy bezpieczni.