Niedziela Palmowa

opublikowano w: Lectio Divina | 0

Łk 22,14-23,56

Gdy stajemy przed wydarzeniem Męki Jezusa, trudno jest znaleźć odpowiednie słowa, by jakkolwiek je opisać czy zinterpretować. Takie milczenie nie jest jednak oznaką ignorancji, lecz przygotowaniem do kontemplacji tej tajemnicy, wobec której nasz rozum ustaje. Wchodzimy w Misterium, które objawia miłość Boga do człowieka, a ono jest przestrzenią dla wiary, która szuka zrozumienia zarówno przez poznanie, jak i przyjęcie sercem. To drugie – jeśli dokonuje się w całkowitej wolności – otwiera nas na działanie Ducha Świętego, objawiającego nam prawdę. Nie tę prawdę w potocznym rozumieniu, która w dzisiejszym świecie tak mylnie utożsamiana jest z faktem, zajściem, zdarzeniem, lecz prawdę, którą jest Bóg – obiektywną, nadrzędną wobec wszystkiego, co istnieje.

Dla Apostołów nadszedł czas rozstania z Jezusem – Prawdą, która ich od trzech lat nauczała i prowadziła. Czy jednak są oni na to gotowi, by samodzielnie wcielać w życie to, co wskazywał im ich Mistrz? Chyba nie… Przy stole wieczernika spierają się o pierwszeństwo, wypytują jeden drugiego o możliwość zdrady z ich strony, nie pamiętają tego wszystkiego, co działo się podczas lat spędzonych u boku Nauczyciela… Odpowiedzią Jezusa na to wszystko nie jest zżymanie się, rozgoryczenie, czy gniew. Odpowiedzią jest ustanowienie Eucharystii. Odpowiedzią jest podjęcie Męki za zbawienie tych, którzy tak niewiele rozumieją, którzy są tak lękliwi i zapatrzeni w siebie – czyli za nas wszystkich…

Bóg jest wierny. To jest Jego odpowiedź na naszą niewierność, na nasze odejścia, na nasz grzech. On jeden zna bowiem najlepiej całą prawdę o złu, które jest dla nas całkowitą destrukcją, choć tak często jawi się nam jako atrakcyjne, a nawet korzystne, lub przynajmniej naturalne i w sposób automatyczny determinujące nasze działanie. Ten, który jest bez grzechu, nie tylko przyjmuje go na siebie, lecz nim się staje (por. 2 Kor 5, 21). Staje się tym, co jest godne wszelkiej pogardy i odrzucenia i tak zostaje potraktowany przez ludzi. Wchodząc w tę przestrzeń pełną hańby, wprowadza tan nasze człowieczeństwo po to, by je mocą swego Bóstwa stamtąd zwycięsko wyprowadzić. Tylko On mógł tego dokonać. Tylko ktoś, to jest „z niskości”, a jednocześnie „z wysoka”. Tylko Bóg i Człowiek. Tylko samo Życie mogło pokonać śmierć.

Wchodząc w rozważanie największych tajemnic naszej wiary nie możemy ulec złudzeniu, niestety tak bardzo rozpowszechnionemu, że to Bóg Ojciec w jakimś sensie potrzebuje ofiary Syna, czy „wyładowuje” na Nim swój gniew. Jakże karykaturalny to obraz! Działanie Trójcy Świętej na zewnątrz jest zawsze wspólne. W Mękę wchodzi całe Bóstwo, a więc jedna, wspólna natura Trzech Osób Boskich: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Dzieło naszego zbawienia jest więc całkowitym wyjściem Boga ku człowiekowi, przerzuceniem mostu przez nieprzekraczalną otchłań, dzielącą Stwórcę od stworzenia i ustanowieniem łączności, która jest źródłem naszego życia…