Nasz kolejny Adwent, cz. 3

opublikowano w: Aktualności | 0

Już w Narodzeniu w stajence betlejemskiej widzimy blask Zmartwychwstania i ostatecznego przyjścia Chrystusa, bowiem w tej maleńkiej Osobie jest całe Bóstwo i świętość Boga. W tym Dziecięciu zamieszkała miłość Ojca i zajaśniała nasza nadzieja na wieczne życie w Królestwie Niebieskim.

 

Nasze adwentowe oczekiwanie staje się więc oczekiwaniem na przyjście Króla, który ma objąć panowanie nad wszystkimi sferami naszego życia – tak doczesnego, jak i przyszłego.

Oto Bóg wkracza w dzieje jako prawdziwy Człowiek, by raz na zawsze przygarnąć nas do Siebie i wyzwolić spod władzy grzechu. Jak tę rzeczywistość odbieramy? W jaki sposób ona do nas przemawia?

Przez ten święty czas, który otrzymujemy, mamy szansę na nowo zastanowić się nad prawdą o Bożej miłości do nas, która doprowadziła do uniżenia Bożego Syna, Jego zstąpienia na ziemię i przyjęcia  – z wyjątkiem grzechu – całej ludzkiej natury. Oto nadchodzi Emmanuel – „Bóg z nami”, który rozproszy ciemności śmierci…

Adwentowe oczekiwanie ma też jeszcze jedną cechę – jest oczekiwaniem radosnym. Ta radość jest jednak zupełnie inna od tej oferowanej przez świat. Niesie ona ze sobą wielki pokój, wynikający z całkowitego zaufania Bożym planom i obietnicom. Przynosi także skupienie i wyciszenie, towarzyszące wszytkom wydarzeniom, które możemy określić jako doniosłe i zwrotne. Radość ta wypływać powinna w końcu z głębokiego zrozumienia tych tajemnic, w przeciwnym razie może przerodzić się w pustą i płytką wesołkowatość, która będzie karmić się jedynie tym, co czysto zewnętrzne.

W drugim okresie naszego oczekiwania niejako zbliżamy się do Żłóbka. W uroczystej atmosferze chcemy lepiej uświadomić sobie miłość Boga, który przyszedł jako ciche i maleńkie Dziecię. Jakże ono jest przez nas upragnione! Jak Matka wyciągająca ku Niemu ręce, tak i spragniona ludzkość chce wziąć w swe ramiona Tego, który jako jedyny jest w stanie unieść wszystkie jej grzechy i słabości.

Adwentowe czuwanie jest w swej istocie spojrzeniem sięgającym najgłębszych tajemnic naszej wiary – spojrzeniem, które usilnie chce objąć Tego, który wymyka się wszystkim ludzkim określeniom…