Kto w XIII wieku mówił o Bożym Miłosierdziu?

opublikowano w: Aktualności | 0

 

Niedziela Bożego Miłosierdzia kieruje nasz wzrok na ten wielki i niepojęty przymiot Stwórcy, jakim jest Jego Miłosierdzie. Objawienia św. Siostry Faustyny Kowalskiej przypomniały światu o tej niezgłębionej tajemnicy, która jest jednocześnie darem dla nas – Jezus pragnie bowiem obdarzać nas Swoim Miłosierdziem. Każdego, kto się do Niego zwraca z ufnością, przygarnia bez względu na to, jakie były jego wcześniejsze grzechy. Każdy proszący ze skruchą o przebaczenie – otrzyma je, albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony (J 3, 17).

Gdy uświadamiamy sobie, jak dobry jest Bóg okazując nam Swoje Miłosierdzie, wprawia nas to w zachwyt. Warto zdać sobie jednak sprawę z tego, że o tej prawdzie mówili już Ojcowie Kościoła i święci przeszłych wieków, a także nasi duchowi Rodzice – św. Franciszek i św Klara z Asyżu!

Święta Klara szczególnie upodobała sobie określenie Ojciec miłosierdzia, upatrując w Bogu źródło tego daru, który tak naprawdę przenika całe nasze życie. W swym Testamencie używa tego zwrotu dwa razy i raz w Błogosławieństwie:

 

Wśród różnych dobrodziejstw, które otrzymałyśmy i co dzień otrzymujemy od hojnego Dawcy, Ojca miłosierdzia, i za które powinnyśmy chwalebnemu Dobroczyńcy całym sercem dziękować, jest wielkie dobrodziejstwo naszego powołania; im zaś ono jest doskonalsze i większe, tym więcej jesteśmy Bogu dłużne. (TKl 2-3)

Napominam i zachęcam w Panu Jezusie Chrystusie wszystkie moje siostry, obecne i przyszłe, aby zawsze się starały iść drogą świętej prostoty, pokory i ubóstwa, i prowadzić życie święte, tak jak od początku naszego nawrócenia do Chrystusa byłyśmy pouczone przez świętego naszego Ojca Franciszka. W ten sposób, nie dzięki naszym zasługom, ale tylko z miłosierdzia Bożego i z łaski hojnego Dawcy, samego Ojca miłosierdzia, będą zawsze roztaczać woń dobrej sławy tak na te które są daleko, jak i na te, które są blisko. (TKl 56-58)

 

Błogosławię was za mego życia i po mojej śmierci, jak tylko mogę i więcej niż mogę, wszystkimi błogosławieństwami, jakimi Ojciec miłosierdzia błogosławił i będzie błogosławił swoim synom i córkom duchowym w niebie i na ziemi, i jakimi błogosławił i będzie błogosławić każdy ojciec i każda matka duchowa swoim synom i córkom duchowym. Amen. (BłKl 11-13)

 

Według Klary Boże Miłosierdzie przenika całą rzeczywistość, jest niczym powietrze, którym oddychamy, staje się źródłem wszelkich darów, którymi jesteśmy ubogacani oraz usposabia do przyjęcia postawy dziękczynienia wobec Stwórcy. Jest to więc początek drogi do życia w nieustannym uwielbieniu Boga, gdyż tylko taka postawa jest adekwatną odpowiedzią człowieka, który uświadamia sobie, iż wszystko, co posiada, jest niezasłużonym, nadobfitym darem Ojca miłosierdzia!

 

Ksieni z San Damiano z upodobaniem nazywa Boga „Ojcem miłosierdzia”, wyrażając w ten sposób swe najgłębsze przekonanie, iż On jest żywo obecny w jej życiu, troszczy się i opiekuje. Klariański „Ojciec miłosierdzia” jest ojcem i matką jednocześnie. On niczym matka rodzi do fizycznego i duchowego życia, a potem jak najlepszy ojciec chroni poczęte życie, troszczy się, daje wzrost i pożywienie. „Ojciec miłosierdzia” to Bóg o rysach mężczyzny i kobiety; pełen męstwa i potęgi, a jednocześnie tkliwy, współczujący i obfitujący w macierzyńską miłość. (W. Block, Łaska początków, Kraków 2013, s. 134) 

 

Zdumiewające jest, że św. Klara ma tak wyczulone serce na objawienie się w jej życiu i całym świecie stworzonym tego przymiotu Boga jakim jest Jego Miłosierdzie. Być może dziś nie jesteśmy już zaskoczeni jego istnieniem, a to dzięki wspaniałemu rozwojowi kultu Bożego Miłosierdzia, który jest – jak podkreśla Jezus w objawieniach św. Siostry Faustyny – ratunkiem dla świata w tych ostatecznych dniach. Tym bardziej uwydatnia to ponadczasowe przesłanie św. Klary oraz jej ciągłą aktualność w dzisiejszych czasach. Duchowość franciszkańska jest więc wciąż świeża i odpowiada potrzebom oraz pragnieniom współczesnego człowieka.

 

U podstaw duchowości franciszkańskiej nie stoi zatem, jak to się często uważa i w tylu miejscach podaje do wiadomości jedynie osoba Jezusa Chrystusa lub Ewangelia albo przeżywane tak czy inaczej ubóstwo. Wewnętrzne doświadczenie początków, jakim dzielą się na kartach swych pism Franciszek i Klara wskazuje na inną rzeczywistość, jaką jest pełne miłości i miłosierdzia serce Boga Ojca, wobec którego zarówno z kart zapisanych przez Klarę, jak i tych, których autorem jest Franciszek, płynie nieustanny hymn wdzięczności i dziękczynienia dla Tego, który jest Najwyższym, niebieskim Ojcem, hojnym Dawcą i chwalebnym Dobroczyńcą. Te dwie święte postaci okresu średniowiecza, nadal aktualne po dzień dzisiejszy, pozwalają, aby ciemności ich serca zostały rozjaśnione poprzez światło, jakie płynie ze spotkania z miłosiernym sercem Boga Ojca, który w swej dobroci i opatrzności działa w historii każdego człowieka i całych społeczeństw, działa na tyle, na ile stworzenie w swej wolności da Mu przyzwolenie. W tym duchu – w duchu łaski jaką otrzymali u początku swojego powołania – wychowują swoich braci i siostry, chcąc aby chrześcijanin nie tyle wpatrywał się w siebie samego i w swą nędzę, ale głównie w tekst Ewangelii, by potem w codziennym życiu odważnie wstępował w ślady Jezusa Chrystusa. (W. Block, Łaska początków, Kraków 2013, s. 135-136)