II Niedziela Wielkiego Postu, Rok B

opublikowano w: Lectio Divina | 0

Mk 9, 2-10

 

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.

 

W wielkopostnym podróżowaniu zostajemy zaprowadzeni przez Jezusa na „górę wysoką”, osobno. Góra ta symbolizuje Synaj – miejsce objawienia się Bożej chwały Izraelowi, miejsce przymierza z Ludem Wybranym.

Bóg chce się nam objawić. Często jednak ta tajemnica nas przerasta, nie wyciągamy do niej naszych rąk, nie kierujemy ku niej naszych pragnień. I to jest przyczyną pogłębiania się w nas pustki, bezcelowości naszych działań, braku sensu życia. Nadzieja zdaje się być wtedy tylko ulotnym wrażeniem, czymś tak niestałym, że nie można oprzeć na niej swojego życia.

Doświadczenie Bożej obecności, pewność Jego istnienia, a przede wszystkim Jego miłości do nas, jest najistotniejszą potrzebą naszej natury. Głód Absolutu może nas uśmiercić jeśli będziemy stale negować jego istnienie, ale gdy go sobie w pełni uświadomimy i w prawdzie przyjmiemy, wtedy stanie się dla nas pewnym przewodnikiem do osobistego spotkania z Tym, w którego Sercu każdy z nas ma wyjątkowe i niezastąpione miejsce.

Jezus pokazuje nam, że tylko w Nim możemy znaleźć naszą tożsamość. Zdumieni uczniowie widząc jasność Jego chwały są tak zaskoczeni, że reagują strachem. Boża moc i potęga, której wyraz dawały starotestamentalne Teofanie, budziły wśród Izraelitów trwogę do tego stopnia, że prosili, by Bóg już więcej do nich nie mówił, lecz by Mojżesz mówił do nich w Jego imieniu. Lud chciał pośrednika, gdyż doskonale rozumiał swą znikomość wobec majestatu Boga. Ludzka natura instynktownie wyczuwała, że nie może o własnych siłach zbliżyć się do Stwórcy, że istnieje między Nim a nią nieskończona przepaść. I Bóg odpowiedział na tę ludzką niedolę posyłając Swego Syna, który stając się człowiekiem, pierworodnym wobec każdego stworzenia (Kol 1, 15), otworzył wszystkim swym braciom drogę do Ojca.

Jezus, ukazując się Swym uczniom w chwale, jest w otoczeniu Mojżesza i Eliasza – Prawa i Proroków. Nie jest On jednak im równy, nie stoi w rzędzie jako jeden z wielu kontynuatorów objawienia, ale sam jest Bożym Objawieniem, Odwiecznym Słowem wygłoszonym przed wiekami, a tu i teraz docierającym do nas z mocą Swej przemiany. Obłok prowadzący Izraelitów przez pustynię i spoczywający nad Namiotem Spotkania otacza teraz zebranych i ukazuje Bożą obecność.

To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!

Tak, to On. To Jezus – umiłowany Syn Ojca i nasz Brat. Nawet jeśli masz wątpliwości, czy jest On w twoim życiu, czy w nim działa, posłuchaj tych słów. Skierowane są one do zdezorientowanych, przestraszonych serc uczniów, którzy zdają się nie być w ogóle świadomi, jak blisko byli i są Tego, którego z całych sił pragną.

I nam także Bóg objawia się w codzienności. Zaprasza nas takich, jacy jesteśmy na miejsce osobne, wysoko – bliżej Boga. Wyprowadza nas z naszego Egiptu, rozdziela morze ogarniającej nas w różnych formach śmierci i wprowadza do Ziemi Obiecanej – miejsca przebywania z Nim. Tą przestrzenią spotkania jest nasze serce, nasze człowieczeństwo w głębokim tego słowa znaczeniu. On nas prowadzi do zrozumienia tego, że i my przemieniamy się w Jego obecności, że nasze życie jest cudem – prawdziwym cudem, ponieważ ma objawić Jego Oblicze. Gdy pozwalamy dotykać się Jego łasce, nie tylko rozpoznajemy w Nim Boga, ale i inni ludzie widzą Jezusa w nas i poprzez nas.

Przemienienie Jezusa polegało na objawieniu wybranym uczniom Jego Boskiej chwały, która pokornie ukryła się dla naszego zbawienia oraz na przygotowaniu ich do odkrycia tej chwały w zgorszeniu Krzyża. Nasza przemiana dokonuje się natomiast w ustawicznym nawróceniu, czerpiącym siły ze słuchania Chrystusa Pana.

W Wielkim Poście uczymy się weryfikować nasze intencje czyli poznawać rzeczywiste inspiracje naszych słów i czynów. Bóg pragnie oczyszczać nasze sumienia z martwych uczynków (por. Hbr 9, 14) czyli z tego wszystkiego, co nie ma za swoje źródło miłości Boga i bliźniego. On chce uczynić nas lśniąco białymi, prostymi i przejrzystymi, bowiem tylko jako tacy jesteśmy w pełni sobą. To jest nasza wolność, nasze szczęście i spełnienie, stajemy się wtedy źródłami światła w świecie  (por. Flp 2, 15), rozjaśniającymi Bożym światłem mrok ludzkiej rozpaczy. Dajemy nadzieję, która jest przyczyną każdego powstania do życia. Tylko będąc tak ubogaceni przez Stwórcę jesteśmy w stanie przeciwstawić się każdej nocy, która zapadnie nad naszym sercem i każdemu złu, które pragnie niszczyć bez litości czynione przez nas dobro. To droga prowadząca do wielkiej mądrości, uzdalniająca do zobaczenia w hańbie Krzyża Bożej chwały, Jego majestatu i Zwycięstwa.