Bł. Ojciec Honorat Koźmiński
Bł. Ojciec Honorat Koźmiński

Z homilii Ojca św. Jana Pawła II podczas Mszy św. Beatyfikacyjnej 16 X 1988 r.

„Oto ogarnięty łaską Pana błogosławiony Honorat Koźmiński z Białej Podlaskiej, zakonnik oddany wspaniałomyślnie i do końca swemu ideałowi Brata Mniejszego – Kapucyna. Prawdziwy syn duchowy św. Franciszka. Kapłan i apostoł. Wytrwały szafarz sakramentu przebaczenia i pojednania, a jego heroiczna wprost posługa w konfesjonale była prawdziwym kierownictwem duchowym. Posiadał głęboki dar odkrywania i ukazywania dróg Bożego powołania. Był człowiekiem wytrwałej modlitwy, zwłaszcza adoracji Najświętszego Sakramentu. Zatopiony w Bogu, był równocześnie otwarty na rzeczywistość ziemską. Naoczny świadek jego życia powiedział, że „chodził zawsze z Bogiem”. 

Żył, jak wiadomo, w ciężkich czasach. W ciężkich czasach dla Ojczyzny i dla Kościoła. Polska była pod zaborami. W tak zwanym Królestwie Polskim wprowadzono po powstaniu styczniowym stan wojenny. Nastąpiła kasata zakonów. Pozostawiono pewną liczbę klasztorów, których zakonnicy i zakonnice byli praktycznie skazani na wymarcie, gdyż nowicjaty zostały zamknięte. Nad wszystkimi dziedzinami kościelnego życia ciążył terror policyjny. Wtedy to nasz Błogosławiony sformułował zasadę, która stała się natchnieniem dla jego apostolskiej działalności: „życie zakonne jest instytucją Boską, więc ustać nie może, bo bez niego Ewangelia nie byłaby wypełniana, a zatem tylko formę zmienić może i musi” (Wiadomość o nowych zgromadzeniach zakonnych, Kraków 1890, s. 45). Szukał wybitnych ludzi i dzielił z nimi swoją troskę o losy Ojczyzny, Kościoła i życia zakonnego w Polsce. 

Jakże wymowne jest jego zwierzenie: „trzeba bardzo gorąco się modlić, Pan Bóg czegoś chce ode mnie, (…) coraz częściej zgłaszają się do mnie dusze różnego stanu i wykształcenia, wolne, i proszą o kierunek, o wstąpienie do klasztoru, a nade wszystko mówią mi, abym im pozwolił złożyć ślub czystości. Klasztorów nie ma, dokąd i jak te dusze kierować? Przede wszystkim za granicę odsyłać je nie godzi się, boć to owoc tutejszy, tu powinny zostać, nie godzi się ogołacać tej ziemi z dojrzałego, najpiękniejszego owocu, który ona wydała. Co tu zostanie, gdy usuniemy dusze święte, powołane? Coś Bóg chce, coś Bóg zaradzi. (…) Módlcie się i wy, abyśmy wyprosili światło Boże, aby Bóg objawił, co chce, abyśmy uczynili dla tych dusz” (J. Chudzyńska, Pamiętnik, s. 10-11). 

Tak myślał i działał błogosławiony Honorat „ogarnięty łaską Pana” i przynaglany wewnętrzną siłą. Wskazywał drogę do doskonałości, która rodziła się z lektury Ewangelii i kontemplacji. Zachęcał do pozostania w swoim środowisku i naśladowania życia Jezusa i Maryi w Nazarecie, do praktykowania rad ewangelicznych w ukryciu, bez zewnętrznych oznak. Stał się odnowicielem życia zakonnego i twórcą jego nowej formy na wzór dzisiejszych Instytutów świeckich. Poprzez swoje córki i synów duchowych starał się odradzać w społeczności ducha gorliwości pierwszych chrześcijan, a docierał przez nich do wszystkich środowisk. Dziś jeszcze siedemnaście zgromadzeń wywodzących się z kręgu jego duchowości działa w dziewiętnastu krajach, na czterech kontynentach.

A błogosławiony Honorat mawiał: „codziennie od Chrystusa wychodzę, do Chrystusa idę i do Chrystusa wracam”.

Oddał się Chrystusowi, Mądrości Wcielonej, jako Jej niewolnik, według wskazań świętego Ludwika Grignion de Montfort. Powtarzał często „totus Tuus”. Prosił, by Maryja była dla niego „protektorką, pośredniczką, wspomożycielką, mistrzynią w głoszeniu kazań, doradczynią przy spowiedzi, obronicielką czystości, pocieszycielką, wynagrodzicielką i dziękczycielką”.

Kapłan Honorat został doświadczony licznymi cierpieniami fizycznymi i duchowymi. „Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem” (Iz 53, 10).

Gdy otrzymał decyzję Kościoła, która pozbawiała go kierownictwa zgromadzeniami i zmieniała ich charakter, pisał: „sam Zastępca Jezusa Chrystusa wolę Boską nam objawił i spełniam całym sercem to polecenie z najwyższą wiarą. (…) Pamiętajcie, czcigodni bracia i siostry, że wam się nastręcza sposobność okazania heroicznego posłuszeństwa woli świętego Kościoła” (O. Honorat, Listy okólne do Zgromadzeń).

I oto, po udrękach swej duszy ujrzał światło i nim się nasycił (por. Iz 53, 11). Dziś odbiera chwałę ołtarzy w Kościele. Pokazuje nam, jak odczytywać „znaki czasu”. Jak trwać po Bożemu i działać w naszych trudnych czasach. Uczy, jak w duchu Ewangelii rozwiązywać trudne sprawy i zaradzać ludzkim potrzebom u progu trzeciego tysiąclecia od czasu, gdy „Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (por. Mk 10, 45).

Jan Paweł II, Homilia podczas Mszy św. Beatyfikacyjnej 16 X 1988 r.

 

„Gdy byłem w Cytadeli,

zamiast się upokorzyć,

poznać swoje straszne grzechy,

to jeszcze wymówki Panu Bogu robiłem,

że mnie nie ratuje,

jakby niewinnego

i ze słowami bluźnierstwa

wpadłem w obłąkanie,

w którym trzy tygodnie zostawałem

i byłem już w paszczy diabła,

gdyby nie Matka Boża

ubłagana przez moją Matkę

(bo sam nie myślałem o poprawie),

przyczyniła się do Pana Jezusa,

iż przyszedł do mnie do celi więziennej

i łagodnie do wiary przyprowadził”.

bł. Honorat Koźmiński

 

Takie wyznanie pozostawił bł. Honorat, w Notatniku duchowym (s. 545), wspominając tajemnicze spotkanie z Jezusem w Cytadeli warszawskiej 15 sierpnia 1846 r. od tej chwili Bóg stał się dla niego jedyną najbardziej umiłowaną Osobą, a wiara – światłem oświecającym całe życie. Pielęgnował w sercu głęboką miłość Bożą, o której słowem i pismem opowiadał wszystkim i wszędzie. Pia Górska napisała o nim: „Ten mnich będący duszą całego splotu męskich i żeńskich zgromadzeń, jest zawsze niewidzialny”. Achilles Ratti (późniejszy papież Pius XI) dodał: „ Pozostawił po sobie pamięć wielkiej mądrości i świętości”. Dzięki jego kapłańskiej posłudze w duszach ludzkich dokonało się wiele cudów. Po śmierci Pan wsławił go łaskami i cudami uznanymi przez Kościół.

 

 

NAJZDOLNIEJSZY Z RODZEŃSTWA

 

Tak określała swego syna jego matka – pani Aleksandra Koźmińska. Potwierdziło to jego życie i wiekopomne dzieła. Wśród założycieli rodzin zakonnych zajmuje wyjątkową pozycję, ponieważ Kościołowi przysporzył największą liczbę instytutów życia konsekrowanego w drugiej połowie XIX i na początku XX wieku. Miasto Biała Podlaska może szczycić się, że w nim 16 października 1829 r. przyszedł na świat Wacław Koźmiński. Rodzicami jego byli architekt powiatowy Stefan Koźmiński i Aleksandra z Kahlów. Ochrzczony został w dwa dni po urodzeniu, 18 października w kościele parafialnym św. Anny. Z żyjącego rodzeństwa miał starszego brata Aleksandra i dwie siostry – Stefanię i Kamilę. W 1840 r. rodzice przenieśli się do Włocławka. Stąd Wacław zostaje wysłany do gimnazjum w Płocku, a po jego ukończeniu w 1844 r. zapisuje się na wydział architektury w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie.

 

 

ODZYSKANIE WIARY

 

W pierwszym roku studiów umiera mu ojciec. W roku 1846 podejrzany o przynależność do spisku zostaje aresztowany i osadzony w X pawilonie Cytadeli warszawskiej, gdzie przechodzi ciężki kryzys fizyczny (choroba) i duchowy (załamanie w wierze). Ten drugi był znacznie trudniejszy do przeżycia. Wacław już w czasie nauki w gimnazjum utracił wiarę, a odzyskał ją w więzieniu po ciężkich zmaganiach – 15 sierpnia 1846 roku. Tak wspomina to przeżycie: „Żyjąc bez wiary i bez pamięci na Boga, dobroć Boga póty mnie nawiedzała różnymi krzyżami, jako to stratą Ojca, wielkimi zawodami na świecie, niedostatkiem, a w końcu więzieniem i ciężką chorobą, aż w końcu nakłoniłem moje serce na głos Jego. (…) Matka Boża ubłagana przez moją matkę (bo sam nie myślałem o poprawie), przyczyniła się do Pana Jezusa, iż przyszedł do mnie do celi więziennej i łagodnie do wiary przyprowadził” (Notatnik duchowy, s.5 i 545).

 

 

WSZECHSTRONNA DZIAŁALNOŚĆ

 

Od dnia święceń do 1864 r. ojciec Honorat pracuje duszpastersko w Warszawie. Rozwija tutaj wszechstronną działalność jako spowiednik, kaznodzieja w różnych kościołach warszawskich, reorganizator Trzeciego Zakonu Franciszkańskiego i promotor żywego różańca. Działalność ta została przerwana przez kasatę klasztoru kapucynów w Warszawie z 28/29 listopada 1864 r. Razem ze współbraćmi znalazł się on w klasztorze kapucyńskim w Zakroczymiu. Zakonnicy podlegali ścisłej inwigilacji ze strony policji i licznym ograniczeniom. To zamknięcie i skazanie na bezczynność o. Honorat przyjął jako „największy dowód dobroci Bożej” (Nd, s.9). Przede wszystkim zajął się reformą własnego życia. Wiele czasu poświęcał na modlitwę. Odprawiał rekolekcje 40-dniowe. Od 1867 r. rozpoczął systematycznie prowadzić Notatnik duchowy.

 

 

ZAŁOŻYCIEL ZGROMADZEŃ ZAKONNYCH

 

Bł. Honorat w okolicznościach, w których wszystko sprzysięgło się przeciw zakonom, po kasacie klasztorów przez władze carskie – podjął śmiałą inicjatywę powołania do życia nowych zgromadzeń, to w odmiennych niż dotąd formach. Warunki w jakich działał, trafnie określa jego biograf o. Fernando da da Riese Pio X: „Ciasny klasztor kapucyński w Zakroczymiu (…) robił wrażenie katakumb (…), ale w rzeczywistości był kwitnącym ogrodem”. W 70-tych i 80-tych latach powołał do życia najwięcej zgromadzeń. Kościół kapucynów w Zakroczymiu, a zwłaszcza konfesjonał o. Honorata był rzeczywiście żywotnym ogrodem, gdzie z jednego pnia wyrastały coraz to nowe konary.

 

 

DUCHOWOŚĆ

 

Moment nawrócenia w więzieniu i osobiste spotkanie z Chrystusem stały się zalążkiem duchowości, która kształtowała się dzięki specjalnemu kierownictwu Bożemu. Duchowość o. Honorata to oczywiście duchowość w wydaniu kapucyńskim, a więc cechująca się większą surowością, mająca coś z ducha pustelniczego i dziewiętnastowiecznej ascezy, pozostającej pod wpływem „Ćwiczeń” ignacjańskich. Nauki z rekolekcji rocznych są doskonałym świadectwem, że Chrystus i Jego nauka były nieustannym przedmiotem rozważań bł. Honorata, i to w tym celu, żeby w Niego się przemieniać. Pragnienie upodobnienia się do Chrystusa jest dominujące w całej jego wewnętrznej postawie. Nieodłączna od chrystocentryzmu w duchowości św. Franciszka jest maryjność. Jest ona wyraźną cechą w duchowym życiu o. Honorata. Jego więź z Maryją ma swój początek w chwili nawrócenia w Cytadeli. Maryja jest dla niego istotą najdoskonalszą po Bogu. Matkę Boga o. Honorat ogląda i podziwia na kartach Ewangelii w Jej codziennym życiu. Dostrzega Jej najdoskonalsze ukierunkowanie się ku Chrystusowi, dostrzega niepowtarzalną więź Matki z Synem.

 

 

SŁAWA ŚWIĘTOŚCI I OTRZYMANE ŁASKI

 

Ojciec Honorat doczesne życie zakończył w niekwestionowanej opinii świętości. Pogrzeb jego odbył się dopiero piątego dnia po śmierci. Na pogrzeb, nie bacząc na trudności trwającej wojny, przybyła dość duża ilość duchowych dzieci, i to z różnych stron Polski. Cisnęli się tłumnie do trumny, by zobaczyć świątobliwego zakonnika, pocierali o jego ręce koronki, obrazki, całowali jego nogi, ucinali na relikwie kawałki habitu. Nikomu nie chciało się modlić za niego tylko do niego. Już w dzień pogrzebu 21 grudnia 1916 r. wierni otrzymywali łaski za przyczyną o. Honorata, szczególnie łaskę zdrowia. Wierni, zwłaszcza duchowe dzieci o. Honorata w ciągu następnych lat zwracali się do Boga w trudnych sytuacjach życiowych za jego pośrednictwem.

 

 

BEATYFIKACJA

 

Uroczysta beatyfikacja o. Honorata Koźmińskiego, wraz z dwoma kapłanami ze Zgromadzenia Męki Pana Jezusa (Pasjonistów) – o Bernardem Silvestrelli i o. Karolem Houben, odbyła się w dniu 16 października 1988 r. w 10-tą rocznicę pontyfikatu papieża Jana Pawła II. Na uroczystość przybyło ok. 8 tys. Polaków z kraju i z emigracji, a także wielu pielgrzymów z Włoch, Irlandii, Holandii i innych krajów. Przybyło też ponad 300 sióstr i braci z różnych zgromadzeń przezeń założonych. Po odśpiewaniu „Panie zmiłuj się nad nami” nastąpił obrzęd beatyfikacji. Przed Ojcem świętym stanęli: kard. Józef Glemp – arcybiskup Gniezna i Warszawy i dwaj biskupi diecezji, z których pochodzili słudzy Boży. Po odczytaniu życiorysów Ojciec święty powoli i donośnym głosem wypowiedział formułę beatyfikacji: „(…) My powagą apostolską oświadczamy, że, Czcigodni Słudzy Boży: Bernard Maria od Jezusa, Karol od św. Andrzeja i Honorat z Białej Podlaskiej, odtąd i na przyszłość mogą być nazywani Błogosławionymi i każdego roku w dzień ich narodzin dla nieba można obchodzić ich święto we właściwych miejscach i według zasad przewidzianych przez prawo (…). w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.”

 

 

Źródło:

Cudownie nawrócony (Błogosławiony Honorat Koźmiński).

O. Gabriel Bartoszewski OFMCap

Instytut Bł. Honorata Koźmińskiego Warszawa – Sandomierz 2006.

 

Tekst biografii ze strony http://www.parafia-honorata.pl